
“…- Nie słyszy pan na jedno ucho, nie widzi na jedno oko, ma pan pylicę. Nie nadaje się pan już do pracy. Dla górnika takie stwierdzenie brzmi jak wyrok. O powrocie do dawnego życia nie było już mowy…” Po takiej diagnozie ciężko jest się pozbierać. Dziewięć miesięcy Mieczysław Bieniek dochodził do siebie. Jaki znaleźć sposób na siebie, uporać się z traumą? Wyjazd do Indii na “wariackich papierach” okazał się na tyle skuteczny, że pomógł a jeszcze pozwolił odnaleźć pasję życia. “… Kupił bilet do Indii. Żonie powiedział, że jedzie na kilka dni w góry, przemyśleć parę spraw, nabrać energii, odpocząć. Spakował bochenek chleba, jedną konserwę, kilka zupek w proszku i poleciał do Delhi…Kilka dni zajęło mu oswajanie się z Indiami. Dopiero potem zadzwonił do żony. Nie uwierzyła. Myślała, że pije, gdzieś z kumplami w gołębniku. Najpierw groziła, potem prosiła, tłumaczyła, żeby nie pił, bo przecież bierze lekarstwa. Dopiero, kiedy w słuchawce usłyszała jakiegoś Hindusa, którego pan Mietek zaciągnął do telefonicznej budki i kazał mówić, dała wiarę mężowi…” W Indiach spędził 6 miesięcy, ale kiedy wrócił do kraju to na 3 miesiące i znów w drogę. Sam podróżnik mówi, że Indie były dla niego terapią terapią. Nabrał pewności siebie, odzyskał chęć do życia. W schroniskach, które zakładała Matka Teresa zobaczył, jak niewiele potrzeba, żeby pomóc innym, jak ważne jest, żeby choć odrobinę podarować z siebie. Oto niektóre z przygód, które miał podczas swoich podroży do Indii: “…Poszedłem zobaczyć cerkiew, a tam ślub. Robiłem zdjęcia, w końcu podszedłem do panny młodej i dałem jej widokówki z mojego Nikiszowca, życzyłem szczęścia. Nie pozwolili mi już odejść. Wpakowali do samochodu, zabrali na wesele – opowiada. Takich ludzi spotykałem bez liku. Ujgurkę, która pomagała mi przejechać z Kazachstanu do Chin. Kupiła mi nawet bilet, zupełnie bezinteresownie, czy Hindusa, którego poczęstowałem kawałkiem batonika, a on zabrał mnie do swojej rodzinnej wioski, traktował jak swojego – dodaje…” Cytat pochodzi ze strony onet. podróże . Do dziś objechał ponad 90 państw świata. Był w Azji – w Indiach, Chinach, Singapurze, Birmie, Laosie. Był w Afryce – w Sudanie, Etiopii. Był w Ameryce Łacińskiej – Boliwii, Kolumbii, Ekwadorze. O jego podróży do Dalajlamy powstał dokument “W drodze”, którą podróżnik i Paweł Wysoczański, autor filmu, wspólnie przebyli. Spotkanie z panem Mieczysławem w Rudzie Śląskiej- Nowym Bytomiu odbyło się 2 marca w salce parafialnej Kościoła pod wezwaniem św. Pawła. Wśród czytelników naszej biblioteki jest spora grupa osób interesujących się literaturą podróżniczą. Osoby te zawsze dużo dobrego opowiadały o spotkaniach sekcji emerytów NSZZ “Solidarność” Huty “Pokój” S.A. Postanowiłam nawiązać współpracę i zaproponowałam spotkanie z panem Mieczysławem. Obydwie książki jego autorstwa są już od ubiegłego roku w zasobach naszej filii. Wszyscy zebrani, a było ponad 130 osób, byli pod wrażeniem opowieści podróżnika. O swoich przygodach opowiadał ciekawie, wtrącając dowcipne historie. Ja byłam także pod wrażeniem doskonałej organizacji zgromadzonych osób. Wśród słuchaczy była grupa odpowiedzialna za przygotowanie poczęstunku, byli panowie zajmujący się sprzętem nagłaśniającym, przygotowaniem krzeseł i stolików. Gość spotkania był bardzo zadowolony ze wszystkiego co zastał w Nowym Bytomiu, do tego stopnia, że następne spotkanie planujemy jesienią. Duże zdjęcia pochodzą ze zbiorów podróżnika, małe zaś ze strony onet.podróże oraz zostały wykonane w trakcie spotkania.






Najświeższe komentarze